statystyka
Blog > Komentarze do wpisu
podsumowanie 2011
Tradycyjnie moje podsumowanie.

ŚWIAT:

10.Oddisee - Rock Creek Park. Tajemniczy Pan Oddisse i jego instrumentalny hip - hop namieszał ostro w mojej płytotece. Jest jesiennie, jest subtelnie. Pan z Machiny napisał, że to w stylu A Tribe Called Quest. I miał rację. Niszowe, ale fantastyczne.

9.Feist - Metals. Mimo że to zupełnie inny album od poprzedniej (zwycięskiej u mnie) płyty z 2007 roku, to cały czas jestem nią oczarowany. Ta płyta nie jest już taka kanapowa, jest bardziej mroczna, stepowa, preryjna. Cokolwiek to znaczy.

8.Those Dancing Days - Daydreams & Nightmares. Niezbyt urodziwe Szwedki znów w dobrej formie. Choć album został niemiłosiernie skrytykowany, mnie podoba się dużo bardziej niż debiut. Jest tak dziewczęco, popowo, że aż chce się słuchać.

7.The Decemberist - The King is Dead. Znam ten album już od roku. Na początku pomyślałem że to jakaś zrzynka z wczesnego R.E.M., ale kolektyw ma swój styl. Fajnie, że zrezygnowali z takiej monumentalności na rzecz fajnych, zwiewnych, amerykańskich piosenek.

6.Adele - 21. Cholera, to takie banalne że jest tu Adele, bo ona jest wszędzie. Ale, cholera, jej nie da się nie lubić.

5.Bon Iver - Bon Iver. Na Pitchforku na pierwszym, u mnie na piątym, bo chyba już odbiegam od takich klimatów. Ale to piękna muzyka, idealna do podróży. No i gość jest kumplem Westa.

4.Drake - Take Care. Zaskoczył wszystkich. Był fajny jako dodatek ale nikt nie spodziewał się tak dojrzałego albumu. Mnie najbardziej podoba się z pięknymi paniami - Rihanną i Nicki Minaj.

3.The Roots - Undun. Rutsi rzutem na taśmę wskoczyli na podium. Pewnie narażę się wielu znawcom, ale to według mnie najlepsza płyta w ich długiej karierze.

2.Coldplay - Mylo Xyloto. Zaskoczyłem,prawda? Teraz wszyscy indie-znawcy wieszają na nich psy, a ja,po dwóch nudnych jak flaki z olejem poprzednich płytach, jestem zachwycony. Tak,to jest pop. Ale pop który cieszy i wzrusza. Martin jest wielki i basta.

1.Jay-Z & Kanye West - Watch The Throne. Krótko. Dla mnie król jest jeden. Tu jest ich dwóch, bo Jay trochę góruje nad Westem (ale minimalnie). Może już nie patrzę na tego artystę z dystansem,ale trudno. Są wielcy.



POLSKA:


10.Marcelina - Marcelina.Było trochę fajnych dziewczęcych płyt z tego klimatu w tym roku - Iza Lach, Dziun. Ale dla mnie to debiutantka Marcelina nagrała najbardziej zwiewną, dziewczęcą płytę. Brawo.

9.Tomasz Andersen - Wbrew wskazówkom. To bardzo dziwna, schizofreniczna,futurystyczna muzyka. Concept album o przyszłości. Jak na hip-hop bardzo melodyjny i intrygujący.

8.Renton - Niech wszystko staje się lepsze. Nie ma siły rażenia debiutu, ale dali radę. Renton po polsku brzmi bardziej jak Maximo Park niż wcześniej. Największym atutem cały czas jest Marek Karwowski i jego głos. Piękne melodie. Fajnie, że wrócili.

7.Muzyka Końca Lata - PKP Anielina. Zmywak, Maki i reszta znów na wysokim poziomie. Nie jest tak dobrze jak na 2:1 dla dziewczyn (pewnie dlatego, że zamienili Karotkę na Olę z Płynów), ale to cały czas urzekające melodie, teksty nawiązujące do starych, licealnych czasów. Przecież ja też pochodzę z małego miasteczka.

6.Julia Marcell - June. Niestety, znów muszę zacząć, że jest gorzej niż poprzednio. Bo Julka wtedy była bardziej sobą. Teraz też jest, ale jakoś ciągnie jej w stronę Florence i takich tam. A Echo jest moją prawie ulubioną piosenką roku. Tak poważnie, Julka jest piękna, mądra, wspaniała. Nasz skarb narodowy prawie tak jak nasi siatkarze.

5.Old Time Radio - Stare radyjko gra dla dzieci.To oni zaczęli alternatywny pop w Polsce 10 lat temu. Ale nie oszukujmy się, wcześniej nagrywali smuty. A teraz...płyta dla dzieci. Jest o zwierzątkach, o miłości rodzicielskiej. Wszystko to otulone taką przyjemną, dziecięcą aurą. Już wiem od czego zacznę edukację muzyczną mojego dziecka.

4.Leszek Możdżer - Komeda. Dojrzewam do jazzu. Komedę uwielbiam. Tak samo jak Marka Hłasko. Ale o muzyce. Możdżer jest bardziej swobodny w Komedzie, taki dekadencji. Wszyscy się ze mną zgodzą, że jest mistrzem.

3.Nosowska - 8.Ktoś napisał, że to aż nudne, że jej się znów udaje. A jednak. Jest dojrzale. Z jednej strony tak klasycznie, a z drugiej Macukowo. Nomada to najpiękniejsza piosenka tego roku. Kasia jest królową polskiej rozrywki, bez dwóch zdań. Kolejny raz to udowadnia.

2.Łona i Webber - Cztery i pół. Mistrz słowa i mistrz bitów znów na fali. Widziałem chłopaków chwilę na Coke'u (zastąpili Q-Tipa) i już wtedy, słysząc przedsmak albumu wiedziałem, że będzie dobrze. Co tu dużo nawijać, płyta pełna wspaniałych podkładów, ciętych, inteligentnych tekstów. I plus za głos pana Maklakiewicza w Honyszke Kojok.

1.Cool Kids of Death - Plan Ewakuacji. A to moje największe zaskoczenie tego roku. Przecież ja nie lubię już indie, ja dojrzałem, większość chłopców w rurkach i trampkach nie. Ale panowie z Łodzi dojrzeli i rozwinęli się ogromnie. Bo to dojrzały album pełen urzekających melodii. Ostry pięknie śpiewa zamiast krzyczeć. Jakby ktoś mi rok temu powiedział, że Kulki będą moją płytą roku, puknąłbym się w czoło. A jednak.

poniedziałek, 19 grudnia 2011, peka28